niedziela, 28 lutego 2010

Hallo.My name is Adams..Morticia Adams:)





W takie wieczory jak ten,gdy za oknem szaleje burza,lubię usiąść sobie w bujanym fotelu z mym ulubionym Edgarem Allanem Poe czy też obejrzeć sobie coś Tim'a Burtona,bo tak się składa,że nieco "mroczniejsze" tematyką dzieła są niezwykle bliskie memu sercu:)Podobnie bywa ze strojami,gdybym miała wymienić moje dwa ulubione kolory(choć noszę prawie wszystkie) bez wahania wskazałabym na czerwień i czerń.Za fantastyczne uważam, również inspirowane czasami wiktoriańskimi suknie czy też lekko gotyckie dodatki,które kojarzą mi się niebywale tajemniczo.W dzisiejszym poście prezentuję cd.mych zimowych wyprzedażowych skarbów,a mianowicie butki z Office i trench z fabanami firmy Asos.Na dokładkę chyba moja ulubiona część garderoby, a mianowicie sukienka Love Label w kratę i wiszący zegar,który mam już od 14 lat..Całość zaprezentowana przed bramą cmentarną :) i jedyne czego brakowało to chyba jedynie czarnego kocura i kruka:)..

"Na podłogę cień dziobaty rzuca lampy złota kruż,
Cień, co duszę mą nieszczęsną, jak posępny srogi stróż,
Więzić będzie - zawsze już".

"Kruk"-Edgar Allan Poe

*płaszcz z falbanami-Asos
*brogue lakierki-Office London
*sukienka-bombka-Love Label
*torebka-Sh
*zegar-retro
*camea-Restyle

środa, 24 lutego 2010

Matrioszka oczekuje na wiosnę





Nie będę z całą pewnością orginalna jeśli powiem,że bardzo tęsknie za wiosną w pełnym tego słowa znaczeniu,z ćwierkającymi wesoło ptaszynami i kwieciem okalającym korony drzew i mimo ,iż tu gdzie zamieszkuję,nie ma już śniegu i temperatura pozwoliła na wyjście w trenchu,nie jest to prawdziwa pogoda marzeń.Zawłaszcza,że w końcu dopadło nie paskudne przeziębienie i mój nos nie jest w stanie zwietrzyć, najmniejszych zapaszków nadchodzącej, mam nadzieję, wiosenki.Nic to,nie będę się rozwodzić nad słabością ludzkiej anatomii w konfrontacji z okrutną matką naturą,tylko wspomnę o trenchach ,które są mą ulubioną częścią garderoby.Dziś przedstawiam pierwszy z mej kolekcji,a mianowicie kawowy płaszczyk vintage,nie mam zielonego pojęcia,ale sądząc po metkach jest to model z przed co najmniej 20 z hakiem lat,a nadal w wyśmienitej formie:)Uważam,tę cześć garderoby za niezwykle kobiecą i zestawieniu z uroczymi sukienkami lub spódniczkami nabiera naprawdę szykownego charakteru i jest prawdziwą bazą w którą można wbudować,resztę stroju.Nie mówię,niestety o dzisiejszym zestawieniu,bo jest ono dość pospolite,ale poczekajmy do wiosny;)Na uwagę zasługuje pierścionek-matrioszka i chusta,reszta typowo w mym stylu czyli 3 kolory i niestety nie te Kieślowskiego(bo było by marynistyczne zestawienie,o wiele weselsze;)tylko nieco stonowane pasujące do pory przejściowej w jakiej przyszło nam się znaleźć..

pozdrawiam :)

*kuferek-F&F
*spódnica-Topshop(SH)
*sweter-Topshop
*trench coat
*matrioszka-C&A
*chusta-second hand
*kozaczki-...

wtorek, 16 lutego 2010

Can we make the time to leave it behind and reshape





Dziś trochę z innej beczki-jak mawiają babcie,bo nie tylko o szmatkach.Na pewno zdarzało wam się coś usłyszeć przypadkowo,potem odkrywać danego wykonawce i przeżywać fascynację czy zachwyt równy stanowi zakochania.Ja tak miewam..Takie uczucia ogarnęły mnie,gdy po raz pierwszy zobaczyłam na żywo w 2006 roku- Ladytron i Sigur Ros- na Heinekenie,czy dotarłam do pierwszego singla Bat For Lashes..Lubię poszukiwać,ostatnio tak zauroczył mnie Delphic-strasznie emocjonalna muzyka i naprawdę piękne teledyski polecam serdecznie,szczególnie "Doubt".Z ubraniami też tak miewam.Na powyższych zdjęciach przedstawiam sukienko-tunikę z Vero Mody(ma przepiękne etno-wzory irękawy motyle) ,którą pierwszy raz ujrzałam w Berlinie w zeszłe wakacje,ale jej cena mnie nieco odstraszyła,a potem mocno żałowałam..I o to po tych kilku miesiącach,byłam na Pchlim Targu i tam spotkałam dziewczynę,która ją miała(wprawdzie rozmiar L-ale też :)i chciała się pozbyć w ramach terapii(ubranioholiczka:/,miała metki i w ramach koleżeńskiej pogawędki,zdecydowała mi się ją sprzedać dość okazyjnie.Tak..bywa czasem w życiu,że niektóre przedmioty,ludzie ,miejsca są nam po prostu pisane i nie jest ważne jak daleko się odejdzie,można się odnaleźć..na nowo:)tu proszę doszukiwać się głębszego sensu:)nie tylko związanego z tuniką-aż tak powierzchowna nie jestem,dzięki Bogu:)pozdrawiam

Tunika-Vero Moda(Flohmarkt)
acid wash jeans-H&M(SH)
torba słomka-SH
botki-bata%
naszyjnik-DIY
pierścionek-prezent

niedziela, 14 lutego 2010

Lisie łapki




Dziś bohaterami postu są rude ciżemki i jeden z moich szalonych onlinowych zakupów czyli torba z Asos.Wszystko pozostałe już chyba było:)Owe butki zostały przez życzliwą mi osobę nazwane "lisimi łapkami"i bardzo, bardzo mi się spodobało to określenie,zwłaszcza,że są niezwykle wygodne i można faktycznie poruszać się w bezszelestnie i szybko.Myślę,że z racji swej zamszowej struktury, będą musiały poczekać do wiosny lub na suche dni,ale jak widać miały już chrzest bojowy w śniegu i wyszły z niego obronną ręką.Dodam jeszcze,że ich wzory, przywodzą mi na myśl zdobienia indiańskich mokasynków,a jak wszem i wobec wiadomo ja bardzo lubię nurt etno w modzie.Teraz kilka słów o torbie-jestem z niej zadowolona,podobnie jak z poprzedniej,ma wprawdzie nieco inne kolory niż na zdjęciach,ale jest bardzo pakowna i poręczna,wieć na plus.Już chyba nic mądrego nie napiszę,więc żegnam się grzecznie i życzę,pełnego miłości Dnia Św.Walentego:)pa

*torba xxl-Asos.com
*płaszcz-H&M
*butki-H&M
*sukienka-zara%
*golf z fabankowymi rękawami-Stradivarius %
*naszyjnik-SH

wtorek, 9 lutego 2010

Happy Blog:)

Otóż zostałam wytypowana,przez niezwykle przemiłe osóbki a mianowicie Fuksjanę i Zuzię z Sannas land of Illusions do opwiedzenia o tym co sprawia,że świat jawi mi się w jasnych barwach:)

Tak więc,jak mawia moja przyjaciółka Marta "Jedziemy z koksem"(powiedzonko ze Śląska)

Oto ludzie,rzeczy ,które wprawiają mnie w błogostan:

1)Niezaprzeczalnie istotką która daje mi każdego dnia najwięcej radości, jest mój ukochany synek.To niezwykłe jak bardzo indywidualną jednostką jest dziecko,dziękuję losowi za mojego Filipka i za to ,że mogę uczestniczyć z nim w tej pięknej podróży jako jego mama:)

2)Hiacynta Bucket-kobieta jakich mało,wraz ze swoim Rychem tworzą wzorcową parę:)mowa tu o bohaterach starego serialu brytyjskiego "Co ludzie powiedzą"który kocham nie od dziś i bawi mnie do łez:)niezastąpiony w czasach chandry

3)Baśnie,bajki,legendy,folklor-intrygują i cieszą

4)Zwierzęta a szczególnie koty-uwielbiam,jestem kocią mamą na potęgę i doceniam "siłę pozytywnych wibracji jakie niosą ze sobą nasi mniejsi bracia":)

5)Sklepy ze starociami,secondhandy,Flohmarkty-wszędzie gdzie można upolować coś niezwykłego,z tzw duszą i potem wkomponować kreatywnie w jakąś całość,nieważne czy w stylizacji czy w dekoracji wnęrz-to też ma wielka radość i pasja:)

6)Niesamowite historie z dreszczykiem,niezbadana strona ludzkiej natury i parapsychologia-trochę dziwne by cieszyć,ale niestety tak to już u mnie jest.

7)Moda-tego już raczej nie ma co rozwijać.Kocham i tyle!

8)Jedzenie-może nie widać,ale jjem bardzo dużo i tłusto,jestem łakoma,nigdy nie udało mi się przejść na dietę,choć zdarzało mi się już martwić o linię.Lubię gotować-bez przymusu i podjadać:(to słabość ale i radość!

9)Rodzina,bliscy i przyjaciele-miłość,bliskość czyli to co nadaje życiu sens(ten podpunkt powinien być na miejscu 2:)


10)I na koniec kontakty międzyludzkie-to wprawia mnie zazwyczaj w dobry humor(poza urzędami w PL i DE:).Lubię ludzi,jestem ich ciekawa.Lubię rozmawiać i poznawać różne punkty widzenia.Taką mnie już matka natura stworzyła-gadatliwą(ale umiejącą słuchać:)i kontaktową.Czasem to dobrze,czasem żle.Ale zazwyczaj bilans wypada na "plus":)))

A bonus szafiarski to szary,kwiatowy płaszczyk "baby doll" z zary,kupiony 2 lata temu .THE END






Agatiaszka,Black Vanity i Vintage Goa-czas na was me "Happy Blogerki"zapraszam do zabawy:)))

środa, 3 lutego 2010

Full Moon




Witam:)Dziś pojawiam się by zaserwować wam całkiem "nieświeży" look bo ,aż rodem z przed dwóch tygodni( a mianowicie saturday night fever) z imprezy ze znajomymi.Zdjęcia zrobione zostały "before"więc można sobie tylko wyobrazić jak wyglądałam after:)po tym jak wracałam o 3 rano z innego miasta metrem w paskudną pogodę:)he he..i biorąc pod uwagę przyświecający tej nocy księżyc w pełni,wielu obywateli pałętających się nocą po mieście mogło teoretycznie zapść w stupor po ujrzeniu mej persony..
Ale do rzeczy,moim ulubionym elementem tego zestawu są butki trzewiczki z kożuszkiem i klamrą--kupione jakiś czas temu w tanim tureckim sklepie(o dziwo bardzo dobre jakościowo)i ta oto skromna sukieńczyna z C&A:)Do kompletu pojawił się sweterek NEXT z falbankami na rękawach i torebka z SH.Nieco koloru dodały wszystkiemu czerwone detale i malunek ścienny w mej kuchni,bo jak wiadomo zdjęcia robione w pomieszczeniach do super udanych nie do końca należą:)przynajmniej robione mym extra:( aparatem..Cóż pozdrawiam was serdecznie i do usłyszenia.

Na koniec dodam jeszcze ,że po przechwałkach o plus 10 stopnii Celcjusza,do Dortmundu zawitała sroga zima ze śniegiem,potem był deszcz i koszmarna listopadowa pogoda,a dziś znów sucho i słonecznie jak na wiosnę-ludzie w ponchach i baletkach-co za dziwny klimat,moje zdrowie jest w lekkim rozstroju:)pozdawiam noch einmal

i BARDZO DZIĘKUJĘ ZA PRZEMIŁE MAILE:)postaram się na każdy odpisać


*sukienka C&A-kupiłam rozmiar L bo pozostałe S i M były tak opięte,że ho ho:)
*buty-XXX nie mylić ze Straight Edge,choć pasuje bo nie ze skóry:)
*sweterek-Next
*torebka-vintage