
I tak oto dobrnęłam do ostatniego posta w tym roku..a był on dość owocny-odkryłam dla siebie blogowanie i frajdę z tego płynąca,cieszę się iż mogę się z Wami,szanowne koleżanki dzielić spostrzeżeniami i bardzo dziękuję za zainteresowanie mym blogiem,który bądź co bądź nie jest może zbyt stylowy ani super trendy,ale jeśli poprawi od czasu do czasu humor komukolwiek to znaczy że warto:)Żałuję,że nie mieszkam w Polsce i nie dane mi było poznać wielu Szafiarek osobiście,ale kto wie..co przyniesie 2010:)?Na otarcie łez,dostałam mały prezent przed Świętami-a mianowicie spotkanie z Panią Kasią aka Wintydż w naszym lokalnym second handzie(pochodzimy z tego samego miasta)co sprawiło mi niezmierną radość bo to jedna z moich ulubionych blogerek i do tego jaki charakterek:)tu pozdrawiam wyżej wymienioną..
Po przyjeździe do Dortmundu,udało mi się wyrwać na miasto i przejrzeć nieco oferty wyprzedażowe,a jest ich tu WIELE!! i niestety stracić również nad sobą panowanie co zaowocowało zakupem sukienki,butów,kapeluszem i biżuterią:(o NO!.Wszystkie rzeczy należały wprawdzie do mojej Wish listy,która z przyczyn budżetowych nie mogła zostać zrealizowana,ale kiedy coś z 34 euro kosztuje 9 nie sposób się oprzeć pokusie:)cóż stało się..
Wszystkim Wam życzę Szampańskiej zabawy i bardzo udanego Nowego Roku:)Ściskam ciepło!!
Ubranko
*czapka-SH
*spódnica i apaszka-SH
*płaszczyk-Only
*kozaczki-Topshop
*torba-Szafa.pl
*Bransoleta-kiosk ruchu

Dziś zdjęcia z przed kilku dni,kiedy to pogoda przypominała bardziej jesienną niźli zimową,więc można sobie było pozwolić na lekkie "przymrużenie oka"..i przyodzianie się w brązy i rudości..
Ten kto mnie zna wie,że jestem absolutną fanatyczką Wielkiej Brytanii-zarówno w dziedzinie mody,kultury,muzyki jak i urokliwych tradycji(są rzeczy,których nie popieram lub wręcz bojkotuje jak polowania etc..)ale dziś ma być optymistyczny post.Tak więc,kiedy poszłam w mym uroczym,przypominającym starego Lorda lub Szerloka Holmesa;) ubranku,na spacer,nie mogłam się oprzeć wrażeniu,że wyglądam nieco dziwnie:)ale czułam wyśmienicie,dlatego chwilowa euforia pozwoliła mi przetrwać krytyczne uwagi pozbawionych fantazji osobników:))he he.Tak więc, mogłam się poczuć jak na brytyjskiej prowincji,spacerując z mym wiernym psem gończym,jamnikiem Dudem(jego szlachetną osobę zobaczyć można na zdjęciu numer 2)..
Dodam również,że kocham styl pewnej damy a mianowicie Hiacynty Buket z "Co ludzie powiedzą" i nosząc orginalną czapkę Brabour Uk z SH(jaką ona miała na sobie w jednym z odcinków)mogłam na chwilę dorównać choć odrobinkę memu guru modowemu:)
Na tym kończę i niestety jutro znów powracam na dzikie Germańskie ziemie,nie na brytyjskie oj oj:)
*płaszcz(zasługuje na uwagę)składa się z falbankowych paneli-Topshop
*brogue-See by Chloe
*torba-Asos
*spodnie szwedy w kratę
*kamizelka z wełny-Snob uk
*czapka-Barbour
*konik z klocka drewnianego-broszka
*koszula z kokardą-vintage


Święta mijają mi rodzinnie i bardzo leniwie jak Bonifacemu na przypiecku ,w lekkim błogostanie(mam nadzieję,że i Wam:)również.Udało mi się spotkać z przyjaciółmi i rodziną bliższą i dalszą,przejeść się do nieprzytomności(a pozostał jeszcze jeden dzień:)i resztki poświąteczne:) ale przyznaję,że lubię ten klimacik świąteczny,gdy można zapomnieć o troskach i cieszyć się przemiłą atmosferą ..czego nie wskazuje niestety, mina moja, ze zdjęć dzisiejszych,która przypomina co najwyżej nastrój starego sfrustrowanego nietoperza,za co przepraszam ,gdyż model ze mnie zerowa i mało ekspresji w mej personie,przynajmniej jeśli chodzi o zdjęcia-jestem sztywniakiem pierwszej maści.
Co zaś się tyczy stroju-sukienka mimo iż granatowa-zjednała sobie me serce,ciekawym krojem i szalem ,który można wielofunkcyjnie zawiązywać-jako kokardę etc..,torebka to mój skarb(jest orginalną chanel vintage)i do tego bardzo pakowną,choć łańcuch niemiłosiernie wpija się przy noszeniu,płacz oversized,który zdobi kokarda oraz kolejne stworzonko z mego zwierzyńca czyli osiołek-broszka.I to właściwie tyle.Cieszę się,że udało mi się zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia przy moim aparacie i stanie pogody.Wszystkiego NAJ...:)
płaszcz Atmosphere-SH
buty-z wymiany z Szafy
sukienka-Manoush z SH
torba Chanel
cardigan-H&M kids
osiołek-ex klocek


Jako iż,pogoda robi się nam mroźna i groźna,tak więc by jak mawia moja babcia,nie odmrozić sobie korzonków, przywdziałam sobie kożuch(z motywami różu-ta barwa mnie od kilku miesięcy prześladuje-czyżby mój charakter łagodniał na stare lata;P.Fakt faktem, odzienie spełniło swoją funkcję i było mi naprawdę ciepło.Urocze okrycie wzbudziło nawet sympatyczny komentarz Pani z Biedronki(kasjerki),która powiedziała "Wygląda Pani jak Laponka"cokolwiek miała na myśli-wzięłam to za komplement;)i jak "na tacy" miałam tytuł posta:).Dopełnieniem całości jest blado róży beret i znana już torebeczka,która pojawi się tu jeszcze pewnie nie raz..Cóż buty nie pasowały..ale nie miałam za wielkiego wyboru i musiałam się zadowolić tym co było pod ręką.Pod spodem szał z H&M-czyli sweter tanioszka z fabankami na rękawach-mam aż 2 i jestem ciekawa ,jak te cudeńka ,będą się zachowywać po praniu?
kożuch z UK
buty-Topshop
sweterek-H&M
rurki-Vero Moda
beret-pchli targ DE
torebka-H&M

Stało się..nareszcie jestem w domu rodzinnym,gdzie mogę spędzić czas z najbliższymi,pobawić się z moimi zwierzątkami ,a także delektować się rozmowami z mą naj..przyjaciółką Sylwią.Oraz.. buszować po lokalnych second handach,gdzie znalazłam już prawdziwe "perły"..takie jak ten żakiecik-stylizowany na klasyczny buklowy chanelowski(niestety zdjęcia nie oddają uroku jego splotu,a także nie pokazują lovely kieszonek).Od jakiegoś czasu poszukiwałam także t-shirtu z wieżą Eifla,jednakże wszystkie na które natrafiałam,były krótko mówiąc kiczowate..Tę udało mi się znaleźć w Niemczech na przecenie i przedstawia ona Paryż w deszczu-co wydało mi się wyjątkowo romantyczne i zdecydowałam się ją zakupić.Do uzupełnienia całości wybrałam baardzo szerokie spodnie i pikowane balerinki,a także łańcuchy jako jedyną biżuterię,gdyż kurteczka jest sama w sobie strojna i łatwo o przesadę.Na sam koniec mała czerwona torebeczka za 1 zł,jako dopełnienie całości i gotowe-może nudnawo,ale zauważyłam u siebie tendencję do konserwatyzmu w dziedzinie kolorów:(zazwyczaj nie szaleję i nie mieszam więcej niż 3 w jednym..a możne szkoda..ale cóż nowy rok,nowe wyzwania...
Since last tuesday I'm in Poland in my hometown.I'm enjoying it spending time with my family, my old friends and playing with my cat and dog. Of course I visited every second hand in our area and found a lot of treasures:)for example like this red "chanel-like" jacket from zara.Inspiration for my today's outfit was Paris..I was looking for a perfect T-Shirt with Eifeltower, but everything what I found was kitschy until the day I discovered this wonderful item and I needed to buy it immediately:))Paris and rain-this is soo romantic...I think to this kind of t-shirts fitting really well elegant wide trousers and simple quilted ballerinas and also this small vintage bag.As you all can see, I dont like using more than three colours in one outfit..unfortunetly..i'm a little bit boring sometimes:)