poniedziałek, 31 października 2011

friður










Dlugosci maxi zawsze mi sie podobaly,sa bardzo eleganckie,przepelniona jednak dobrymi radami (ze to absolutnie "nie" fason dla drobnych osob)rzadko po nie siegalam.Przed kilkom dniami,kiedy to, na dobre wkroczylam w 3 dekade swego zywota,pomylalam a co tam i nabylam te oto spodnice,ktorej kolor niezwykle mi sie spodobal i przypomnial o zapomnianej broszce z motywem suchych kwiatow,ktora odcieniem idealnie pasuje do mego nowego nabytku:)
Dodatkowo doswiadczylam, jakze przyjemnie jest,sluchac szelestu lisci zamiatanych ta zamaszyta sukmana,ojoj.Niewazne co by na to powiedzieli wielcy stylisci tego swiata..Ja jestem kontenta.
Zestaw typowo jesienny,buty jak zwykle,nie przeszla mi jak widac milosc do mokasynow,ale chcac byc uczciwa pokazuje to co nosze:)

sweterek-next
spodnica-Topshop
torebka-Primark
broszka-vintage

czwartek, 20 października 2011

One fine day..








Jesienne sentymenty i odzienie sa mi bardzo bliskie.Gdy nadchodzi ta pora roku zastanwiam sie ,nad tym jak mijaja mi lata,nad tym co stracilam i co udalo mi sie zyskac.Bardzo przyjemnie otulic sie wtedy w cieple i miekkie tkaniny,przejsc przez park pelen roznokolorowych lisci i pobyc samemu ze soba.Popodziwiac barwy,pomyslec o przyjaciolach,ktorzy sa daleko i blisko jednoczesnie,zatesknic za tym co bylo i zaplanowac to co bedzie:)Taki dzien zdazyl mi sie niedawno:P

Tej jesieni kocham jak zwykle brazy,beze,rudosc i moj oststnio fav. bordo.Ten zestaw,ktory ma w tle cos, co imitowac ma las w miescie (dodatkowy bonus to kubeczki z sturbucks na ziemi:O),calkowicie podoprzadkowuje sie temu schematowi.Jak zwykle przewija sie w nim motyw zwierzecy..A propo obsesji na nadruki z "mniejszymi bracmi czlowieka"(wczoraj nabylam w NY piekna chuste w dzikie kaczki a dzis w SH nawet interesujaca apaszke w myszy=UPADEK CALKOWITY:)bo o ile koty,psy,koniki i nawet jelenie mozna uznac za urocze,to mysz juz jako tako...he he.Niebawem odbedzie sie jej debiut.

:*

plaszcz-Zara
cardi-H&M
buty-H&M %
bluzka-SH

niedziela, 9 października 2011

So when I stumble off the path, I know my heart will guide me back











Moj pobyt w Polsce dobiegl konca.Bylo pieknie i choc mam swiadomosc,ze zycie codzienne moze byc w naszym kraju niewesole,ze wzgledu na sytuacje ekonomiczna i polityczna,jest mi ciezko.Tesknota i wspomnienia to chyba najwieksze bolaczki emigranta.I choc za granica znalazlam juz troszke swoje miejsce,spotkalam wspanialych ludzi i mam to szczescie pracowac w zawodzie,smutno mi czasem.Mysle, ze kazdy kto takiego zycia doswiadczyl,rozumie o czym pisze (Dziekuje Danie z Brosha.me za piekny komentarz pod poprzednim postem).Naturalnie odnajduje sie na ojczyznie nowe miejsca i buduje swoja rzeczywistosc,ale serce jest przy domu rodzinnym, jezyku i kulturze.Przynajmniej w moim przypadku.W Polsce przezylam wiekszosc mojego zycia,wszystkie najwazniejsze i najpiekniejsze momenty,spotkalam ludzi,ktorzy nawet za 60 lat beda mi bliscy i gdzie czuje sie "na miejscu".I choc wielu rzeczy nie jestem pewna,to tego ze wroce,tak..:)

Co do ubran,to u mnie juz od kilku postow,kroluja kolory jesieni;),ale od jakis kilku miesiecy jestem zakochana w odcieniach bordo i wina,dlatego faktura i odcien tej spodnicy zauroczyly mnie..Calosc lekko w stylu country,choc buty i kurtka nieco z innej bajki.Bluzka,moj sh nabytek,moze i jest lekko kiczowata,ale przy umiejetnym zestawieniu moze prezentoac sie calkiem, calkiem..I to tyle..

spodnica,bluzka-Topshop Sh
buty-UO
torba´vinatge
kurtka-H&M

poniedziałek, 3 października 2011

Back in the day








Mimo iż, ludzie i okoliczności zmieniają się,są miejsca w których wszystko pozostaje niezmienne.Takie małe wehikuły czasu,które przenoszą człowieka w inną rzeczywistość,które budzą wspomnienia.Przypominają o dzieciństwie,o rzeczach,które odeszły bezpowrotnie,ale mimo wszytko są częścią nas.Dla mnie takim magicznym zakątkiem jest staw niedaleko 200-letniej cukrowni,który to okalają aleje ze starych kasztanów,dzikie trawy,który to pochłonął wiele ludzkich istnień,pamięta czasy wojny i getto znajdujące się w jego pobliżu i inne dziwne historie.Miejsce to owiane jest magiczną aurą i siedząc tam zatraca się świadomość, jakie to czasy mamy,bo czas nie ma tu dostępu.Ja czuję tam spokój,którego na co dzień,w dużym mieście trudno jest zaznać,będąc wystawionym na zbyt wiele bodźców,impulsów i dystraktorów.To miejsce do którego przychodziłam z moim dziadziem na spacery,plotkowałam o troskach i radościach z najlepszą przyjaciółką,gdzie potem siedzieliśmy wieczorami z moim ukochanym,do którego lubię wracać bo kojarzy mi się z beztroską i wzruszeniami.
Fajnie jest pielęgnować w sobie te uczucia,pamiętać skąd się pochodzi,co nas ukształtowało i nie zatracić swojej tożsamości.

W roli głównej kolejne zdobycze z "sh" czyli niebieska polarowa peleryna i torba pokaźnych rozmiarów.Wszystko utrzymane w jesiennej kolorystyce,o przyjemnych,ciepłych materiałach i dodatkowo bardzo wygodne.

torba-sh
peleryna-Topshop Sh
spódnica-Zara
buty-New Look sh
łańcuszek-Promod