
Wiem,że wiele osób nie przepada za jesienią,lecz ja do nich nie należę.Jestem dzieckiem tej pory roku i może dlatego ją lubię,nawet jeśli pada;)A gdy już szczęśliwie jest słoneczko i złote liście chroboczą po bucikami mojego synka to już nic mi więcej nie potrzeba by być w dobrym humorze..Jak widać na zdjęciu,pogoda była łaskawa i po długim i męczącym dniu w pracy,nareszcie zakosztowałam troszkę relaksu:)..
Co do zestawu to w jego skład wchodzą:sukienka wiązana na kokardę(jej pozycja i chaotyczna kompozycja nie była zamierzona:),sweterek i beret w kolorze cafe latte,ukochana torebka z kotami i najbardziej odjechanie mokasyny z mojej kolekcji butów vinatge,nabyte w tę sobotę na pchlim targu..nadal jednak w wyśmienitej kondycji..Uważam je za bardzo szykowne,przypominają mi brytyjskie ulice z lat 60tych,moje koleżanki nie podzielają tej fascynacji i nazwały je "bezczelnie"lekko obciachowymi..ale nie mam im tego za złe..nie wiedzą co dobre:))
he he
Na zakończenie polecam wam płytę "Out of the Closet" Karen Elson,bardzo klimatyczna i interesująca.
sukienka-atmosphere
buty-vintage
długi cardigan-H&M
beret-H&M



