środa, 29 września 2010

"Kocia mama"


Wiem,że wiele osób nie przepada za jesienią,lecz ja do nich nie należę.Jestem dzieckiem tej pory roku i może dlatego ją lubię,nawet jeśli pada;)A gdy już szczęśliwie jest słoneczko i złote liście chroboczą po bucikami mojego synka to już nic mi więcej nie potrzeba by być w dobrym humorze..Jak widać na zdjęciu,pogoda była łaskawa i po długim i męczącym dniu w pracy,nareszcie zakosztowałam troszkę relaksu:)..

Co do zestawu to w jego skład wchodzą:sukienka wiązana na kokardę(jej pozycja i chaotyczna kompozycja nie była zamierzona:),sweterek i beret w kolorze cafe latte,ukochana torebka z kotami i najbardziej odjechanie mokasyny z mojej kolekcji butów vinatge,nabyte w tę sobotę na pchlim targu..nadal jednak w wyśmienitej kondycji..Uważam je za bardzo szykowne,przypominają mi brytyjskie ulice z lat 60tych,moje koleżanki nie podzielają tej fascynacji i nazwały je "bezczelnie"lekko obciachowymi..ale nie mam im tego za złe..nie wiedzą co dobre:))
he he

Na zakończenie polecam wam płytę "Out of the Closet" Karen Elson,bardzo klimatyczna i interesująca.

sukienka-atmosphere
buty-vintage
długi cardigan-H&M
beret-H&M

środa, 15 września 2010

Back to black



W dzisiejszym poście chciałam pokazać swój styl z nieco innej strony.Nie będzie piesków,ptaszków ani kotków,płaskich baletek ani szerokich spodni-czyli tego co zazwyczaj prezentuję i co nie oszukujmy się najbardziej lubię.Może nie jest to także glam rock ani paryski szyk,ale odzwierciedla także moje preferencje:).Zdarza mi się także ubierać się w rurki i szpilki,staram się zawsze by było to jednak "moje" a nie przebrane(nie w dosłownym słowa tego znaczeniu,bo ja zazwyczaj tak wyglądam:),tylko bardziej indywidualnym-bym nie była w sprzeczności ze sobą).

Fajnie się jest bawić modą i czasami wchodzić w różne role,ale to czego nie lubię to narzucanie sobie rzeczy w których człowiek czuje się niekomfortowo,tylko dlatego że są "in".Dlatego też zarówno w mych kilku doświadczeniach jako stylista i psychologicznej praktyce staram się namawiać ludzi by pozostali wierni sobie.To zabrzmiało tak patetycznie, jak to tylko możliwe,ale co tam...Ja szanuję różnorodność i mam nadzieję,że wy też.Dodam też,że ubranie to nie wszystko,czasem pod ładną powłoką czai się "burak",a w niepozornej muszelce znajdziesz perełkę:)Po tych mądrościach ludowych mówię już:) do usłyszenia:))

Pozdrawiam:)

Marynarka-Troll
Rurki-big star
Anioły z zegarem-retro
Buty-Topshop
Torebka-chanel vintage
Kołnierz-M&S (second hand)

niedziela, 12 września 2010

efterår



Korzystając wczoraj ze słonecznej pogody udało mi się uwiecznić,ten oto zestaw.Nie jest to w sumie nic odkrywczego,za to bardzo wygodnego.Spodnie są bardzo szerokie,choć to podobno nie służy niewysokim osobom takim jak ja,ale nie mogę się pozbyć słabości do tego kroju.Musztardowa torba-teczka była pierwsza,potem dokupiłam do niej sweter i ze zdziwieniem odkryłam jak pozytywnie wpływa na mnie ta oto barwa:)Buty są już znane,ale myślę nie zawadzały w tym zestawieniu.Podobnie jak pasiasta koszulka i czerwona szminka.Na zakończenie co nieco o dodatkach:Szkockiego terriera w postaci broszki i spinki udało mi się nabyć jakiś czas temu i mimo ich lekko infantylnego charakteru,jakoś w miarę elegancko się prezentują i wpasowują w to co lubię:)

*sweter-H&M
*szkockie terriery-river island
*brogue-Office London
*torba-vintage
*spodnie-Limited Edition(sh)

efterår-po duńsku jesień


Na zakończenie 10 rzeczy które lubię(w skrócie,gdyż pisałam już o tym w poprzednich postach:)kolejność dowolna:)

1)zwierzęta a szczególnie koty-jestem ich wielką miłośniczką
2)przedmioty retro lub w stylu retro
3)ilustracje do książek Beatrix Potter
4)Mitologię skandynawską
5)Brytyjską muzykę,modę i countryside style:P
6)Second handy i pchle targi-niestety:( uzależnienie
7)dekorację wnętrz
8)Szwedzkie i islandzkie filmy
9)psychologię a szczególnie kryminologię(studia przypadków,portrety psychologiczne przestępców itdd)
10)parapsychologię-jestem zabobonna,wierzę w duchy,zjawiska nadprzyrodzone:)

sobota, 4 września 2010

Bo Ostrowiaki fajne chłopaki są :)..




Miejsce,które posłużyło mi za tło do zdjęć,to stara huta,która jak dobra matka wykarmiła pokolenia Ostrowiaków,a teraz odeszła lekko w zapomnienie,szczególnie jej stara część.Opuszczone hale i rdzenna część mojego rodzinnego miasta(gdzie niektóre budowle pamiętają jeszcze koniec XIX wieku) zawsze budzi we mnie pokłady sentymentów, melancholii za starymi czasami oraz innych dziwacznych odczuć.Ten kto odwiedza mojego bloga powinien już wiedzieć,że jestem nieco nawiedzona,dlatego też spacerując sobie wśród tych pustostanów zastanawiałam się jak toczyło się tu życie ,kiedy moi pradziadkowie byli młodzi:)..
Mój stój w pełni pasował do pogody,gdyż padało i było zimno,stąd tweedowy płaszcz.Całość kojarzyła mi się nieco z elegancją rodem z lat 30-40'tych,ale lekko unowocześnioną.Na uwagę zasługuje bluzeczka z przepięknym wzorem,która to całemu zestawowi nadawała lekkości i przełamywała posępne kolory..Na doczepkę znalazły się tu również-czarujący płaszczyk,zegar-broszka,który jest w rzeczywistości klipsem:)do ucha,prosta spódnica tulipan i wesołe lakierki.

A i najważniejsze-ten niepozorny pierścionek z serduszek,to mały "wehikuł czasu",może to dzięki niemu,w miejscu tym panowała taka atmosfera,należał bowiem do mojej prababci,która wprawdzie nie była ukochaną hutnika,tylko nauczyciela,ale przypomina o tamtych czasach.I choć tych ludzi już nie ma,pamiątka po ich miłości pozostała:))

dziękuję Tinkerbelli:) i El:) za nominację do zabawy blogowej(zamieszczę ją w następnym poście)

*tweedowy płaszcz-Oasis
*bluzka-River Island(sh)
*torebka-vintage
*lakierki-Miss Selfridge
*spódnica-next(sh)