


Na niemieckich ziemiach pogoda w kratkę.Klasycznie ciepłego i słonecznego lata jest niewiele.Co kilka dni pada i trzeba sięgać po płaszcze i cieplejsze swetry.Czekam więc z utęsknieniem na konstruktywne zmiany jeśli chodzi o aurę i co za tym idzie poprawę nastroju:).Jestem obecnie na etapie jakiś dziwnych transformacji preferencji modowych,sama nie wiem,co mi się podoba,czegoś tam poszukuję dla siebie.Myślę,że duży na to wpływ ma moja praca,gdzie inwencję twórczą trzeba redukować do minimum.Choć w porównaniu z innymi klinikami psychiatrycznymi,panuję u nas "dzika swoboda"i mam nadzieję niebawem pokazać styl moich różnych przyjaciół(wykonujących różne profesje),w tym Ushy,młodej pani psychiatry i mojej dobrej kompanki w jednym.Wtedy moje teorie o destruktywnym wpływie pracy, staną się nieco bezpodstawne i będę musiała się skonfrontować z własną niemocą i lekką pasywnością he he.
Zanim to jednak nastąpi, przedstawiam wam absolutny debiut na blogu,niebieskich jeansów.Jest to dla mnie nie lada innowacja,bo spodnie tego typu zawsze mi się nie podobały i miałam do nich dziwaczny dystans.To się jednak zmieniło,może ze względu na ich specyficzną niebieskość i krój,który lubię.Reszta jak widać.Jedyną rzeczą,która zasługuje na wspomnienie,jest ta urocza kocia broszka,która natychmiast zawładnęła moim sercem:)))Czyż nie jest zabawna?:)
No i to by było na tyle






