I stało się,znów jestem w Polsce..I mimo,że miałam całkowicie przygotowany post kosmetyczny(niebawem),fala wzruszeń i poruszeń,no i chęć pisania,sprawiła,że pokażę zestawy,w których tle są miejsca,które kocham:).Jest pięknie,pogoda,miejsca i ludzie,którzy są mi szczególnie drodzy,język,nawet złe strony polskości,są dziś czarujące.Jesień jest szczególnie bliską mi porą,może dlatego,że się wtedy urodziłam,a może dlatego,iż mam nieco melancholijną naturę.Fajnie jest przejść się ulicami mego rodzinnego miasta,przywołać wspomnienia i i pomyśleć o tym i tamtym.Wypić kawę w ogrodzie z moją babcią,popędzić na polowanie do Sh,przytulić się do mojej kotki (która ma już 12 lat-100 Lodziu),popatrzeć na uśmiechniętą buzię mojego synka i samej poczuć się trochę jak dziecko..
Sukienka i sweter to nowe zdobycze z sh,są bardzo wygodne i mają przyjemne kolory,buty i broszkę przywiozłam z Niemiec, w tle nasz dziki sad (choć nie jesteśmy plantatoro-rolnikami,ale moje prababcia w latach 20 tych,poszła za modą i założyła go) przy moim domu,gdzie lubiłam już jako dziecko,przesiadywać.Mam z nim wiele pięknych wspomnień.
Buziaki:*
sukienka i bolerko-NEXT sh
buty-primark
torba-C&A
broszka-Six (edycja Oktoberfest 2011:)