poniedziałek, 20 czerwca 2011

Undercover of the street








Na niemieckich ziemiach pogoda w kratkę.Klasycznie ciepłego i słonecznego lata jest niewiele.Co kilka dni pada i trzeba sięgać po płaszcze i cieplejsze swetry.Czekam więc z utęsknieniem na konstruktywne zmiany jeśli chodzi o aurę i co za tym idzie poprawę nastroju:).Jestem obecnie na etapie jakiś dziwnych transformacji preferencji modowych,sama nie wiem,co mi się podoba,czegoś tam poszukuję dla siebie.Myślę,że duży na to wpływ ma moja praca,gdzie inwencję twórczą trzeba redukować do minimum.Choć w porównaniu z innymi klinikami psychiatrycznymi,panuję u nas "dzika swoboda"i mam nadzieję niebawem pokazać styl moich różnych przyjaciół(wykonujących różne profesje),w tym Ushy,młodej pani psychiatry i mojej dobrej kompanki w jednym.Wtedy moje teorie o destruktywnym wpływie pracy, staną się nieco bezpodstawne i będę musiała się skonfrontować z własną niemocą i lekką pasywnością he he.
Zanim to jednak nastąpi, przedstawiam wam absolutny debiut na blogu,niebieskich jeansów.Jest to dla mnie nie lada innowacja,bo spodnie tego typu zawsze mi się nie podobały i miałam do nich dziwaczny dystans.To się jednak zmieniło,może ze względu na ich specyficzną niebieskość i krój,który lubię.Reszta jak widać.Jedyną rzeczą,która zasługuje na wspomnienie,jest ta urocza kocia broszka,która natychmiast zawładnęła moim sercem:)))Czyż nie jest zabawna?:)

No i to by było na tyle

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Yellow telephone box









Anglicy mają czerwone(choć ponoć i żółte)a Niemcy w kolorze kanarkowym.Choć urodą nie dorównują nawet w 2% procentach swym wyspiarskim kuzynom,mogą być całkiem użyteczne i inspirujące. Tak więc w mym przypadku,spacer po mieście zaowocował spontaniczną całkiem sesyjką,widoczną na załączonych zdjęciach.Tak się akurat miło złożyło,że ubranie nieco wpasowało się weń kolorystycznie.A mowa tu o "oversize"kombinezonie w margerytki,posiadającym liczne fantazyjne falbanki,kurtce typu "Ramones"oraz dodatkach w kolorach black-yellow and white:).Nie jestem wielką miłośniczką margerytkowego wzoru,skojarzył mi się albo z mega babcią albo czasami hippisowskimi.Przemogłam jednak swe wewnętrzne opory, ze względu na to połączenie barw i starałam się je nieco unowocześnić.Czy mi się powiodło?To zostawiam już waszemu osądowi:)

Pozdrawiam

kombinezon-Atmo
brogue-Topshop
kurtka-H&M
torba-Vintage
dodatki-H&M

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Bordowy,bordowy to jest to:)










Bordowy był nieco zapomnianym i ignorowanym przeze mnie kolorem,mimo iż jest szlachetną dość barwą i daje duże pole do zestawiania, go w najróżniejszy sposób.To nastawienie uległo jednak zmianie i mam w swym posiadaniu pasek,cardigan,tę oto torebkę i widoczne na zdj.szorty,nabyte całkiem niedawno.
Cały zestaw jest dość prosty z niewielką ilością biżuterii,utrzymany w niebiesko-bordowo-białej tonacji.Sweter ma całkiem interesujący nadruk,w lekko marynistycznym stylu (mewy i statki,nie wiem czy na zdjęciach to widać),szorty ozdobione są falbanką i na dokładkę do całości,buty,które są moim ulubionym od pewnego czasu fasonem ,czyli mokasyny.

ps-w komentarzach z ostatniego posta,napisała do mnie miła osoba,posiadająca kłopot natury psychologicznej.Proszę cię o kontakt na maila,z chęcią odpowiem na Twoje pytania i wątpliwości,jeśli naturalnie będę w stanie.

pozdarwiam serdecznie

Wszystko w tym zestawie-Primark:P poza torbą z pchlego targu:)