



Śnieg pojawił się nagle,podobnie jak mój płaszcz-prezent z Topshopu,którego się nie spodziewałam a wzdychałam doń od pewnego czasu:)Dziękuję dobra wróżko.Jak urodziwy to ciuszek nie muszę opisywać..Jest w kolorze taupe,który jak dotąd nie pojawił się w mojej kolekcji i jest bliżej nieokreśloną mieszanką brązu,szarości i beżu.Prezentuje się jednak dobrze z granatem i tak też go skombinowano,ja poszłam tym tropem i dodatki są tegoż koloru.Sukienka znana już(naprawdę lubię jej deseń:)reszta całkiem normalna.Torebka jest moją ulubienicą i dziwię się,że jeszcze się tu nie powiła,staruszka.Za tło, posłużyły mi przepiękne stare drzwi z zabytkowej dzielnicy Kaiserviertel o dość wywrotowym kolorze ( a mówi się,że niemiecki naród jest bardzo zachowawczy).Kończę już ten wysoce interesujący wpis i powracam do Grey's Anatomy,moego ostatniego uzależnienia:)Miłego tygodnia:)
płaszcz-Topshop
sukienka-Zara
ankle boots-Bata
Torba-Topshop




Jak widać na załączonych zdjęciach,zima rodem z baśni Andersena nie przybywa,jest sucho czasem popada deszcz,czasem mały śnieżek,która natychmiast znika,jest mrocznie jak co najmniej w listopadzie,tak wygląda na razie zima w Nordrhein-Westfalen..Jak będzie dalej..zobaczymy..jak wiadomo od mądrych górali,pogoda zawsze lubi płatać figle.
Wybaczcie szalone kolory na tych oto fotografiach,ale by w taką pogodę wydobyć coś w z mroku,trzeba je podtunigować..Ale nieważne..Płaszcz został zakupiony na brytyjskim e-bayu i szalenie go lubię,sukienka ma z 5 lat i pochodzi z krakowskiej Vero Mody..ahh Kraków(łezka),buty są z Ryłko bodajże i mimo ich paskudnej ceny,przed 3 laty skusiłam się na nie,ze względu na ich kolor i kwiatowy wytłaczany motyw.Całość przywodzi mi na myśl Knechta Ruprechta(niemiecki pomagier Santa C.) lub skrzata pomocnika Mikołaja,bo ci dwaj Panowie lubowali się w zielonych kapotach i czerwonych ciżemkach.Mimo iż, na codzień zajmuję się poważnymi rzeczami i mam obciążającą pracę (stąd ciężko jest czasem wierzyć w piękno i dobro świata),lubię mimo wszystko od czasu do czasu, wyglądać niepoważnie i rozweselać sobie egzystencję kolorem.To taka terapia na nastrój-często pomaga..
Cóż kończę już te dywagacje i voila!
ps-mam identyczny płaszcz na sprzedaż (kolor szary),dostępny jest w moim sklepie-birdscloset shop,link pod opisem mojego bloga.
Płaczcz-F&F
Sukienka-Vero Moda
Buty-Ryłko
torba-vintage



Nie za specjalnie przepadam za zimnem,choć z tego co słyszałam,nie mam prawa do narzekań,gdyż w Polsce temperatury sięgają poniżej -10,tu zaś ,aż tak srogo nie jest..Jedyne na co się mogę uskarżać to chlapa,gdyż o Narnii(o której to czytam i podziwiam na Waszych zdjęciach)niestety na razie nie ma mowy,cóż może wkrótce.Bo już skoro marznąc to choć w pięknym otoczeniu:))
Mój strój, wprost proporcjonalny jest do aury, a więc szaro-bury.Jedynym wesołym elementem jest broszka-szkocki terier i sukienka ze skrzydełkami i interesującym tyłem,do tego znany już płaszcz o nieprzychylnej dla mych proporcji długości a także futerkowe dodatki w postaci kołnierza i butów(futro naturalnie= nienaturalne).Całość lekko w stylu lat 60 tych,ze względu na eksperymentalnie przyklepaną przez pluchę fryzurę,a także moje pseudo fajowe pozy;)
pozdrawiam was i do zobaczenia w Tomorrowland:)
Noszę:
płaszcz-Oasis
sukienka-Topshop
buty-vintage
kołnierz-M&S
torba-vinatge
golf-C&A